Wśród francuskich malarzy, którzy uczynili z koloru sztukę życia, Henri Lebasque zajmuje miejsce dyskretne, lecz trwałe. Urodzony w 1865 roku i zmarły w 1937, należał do pokolenia, które na przełomie gasnącego impresjonizmu i śmiałości początku XX wieku starało się oddać łagodność dni, a nie zgiełk epoki. Często nazywano go malarzem szczęścia i światła — to wygodna formuła, która ujmuje istotę jego twórczości: spokojne wnętrza, kobiety i dzieci uchwycone w pogodnej zwyczajności codzienności, ogrody i wybrzeża zalane jasnością. Ten artykuł proponuje przyjrzeć się jego drodze, wykształceniu oraz cechom języka malarskiego, który pozostał wierny znanemu, bliskiemu życiu.
Życie zwrócone ku światłu
Henri Lebasque urodził się 25 września 1865 roku w Champigné, w departamencie Maine-et-Loire. Andegaweńska wieś jego dzieciństwa, z jej zmiennymi niebami i otwartymi horyzontami, stała się pierwszym gruntem wrażliwości, która na zawsze pozostała przywiązana do natury i świetlistych atmosfer. Nic w jego prowincjonalnym pochodzeniu nie predestynowało go od razu do kariery artystycznej, lecz pociąg do rysunku wcześnie skierował go ku systematycznej nauce.
Jego długie życie objęło wielkie przemiany malarstwa francuskiego, od schyłku impresjonizmu po poszukiwania fowistów i postimpresjonistów. Lebasque nigdy jednak nie dał się zamknąć w żadnym systemie. Przechodził przez te prądy jako ciekawy obserwator, zapożyczając od każdego to, co służyło jego zamysłowi, nie rezygnując ani z czytelności motywu, ani ze spokojnej emocji, która cechuje jego spojrzenie. Ta wyważona niezależność tłumaczy spójność jego twórczości na przestrzeni niemal półwiecza.
Wykształcenie i decydujące spotkania
Po pierwszych latach spędzonych na prowincji Lebasque przenosi się do Paryża i wchodzi w krąg nauczania akademickiego. Pracuje w szczególności pod kierunkiem Léona Bonnata, cenionego portrecisty i wpływowego mistrza, u którego zdobywa solidne opanowanie rysunku i budowy dzieła. To klasyczne wykształcenie daje mu rygorystyczne podstawy techniczne, które później rozluźni w zetknięciu z nowoczesnymi poszukiwaniami. Uczestniczy również, u boku Ferdinanda Humberta, w pracach dekoracyjnych — doświadczeniu, które wtajemnicza go w wielkie formaty i uporządkowaną kompozycję.
Stolica ofiarowuje mu przede wszystkim rozstrzygające spotkania. Lebasque zaprzyjaźnia się z artystami bliskimi grupie nabistów, w szczególności z Édouardem Vuillardem i Pierre'em Bonnardem, których uwaga skupiona na domowej intymności współbrzmi z jego własnymi skłonnościami. Obcuje także z malarzami, którzy staną się postaciami fowizmu, jak Henri Manguin, i krzyżuje drogi z Henri Matisse'em. W 1903 roku znajduje się wśród założycieli Salonu Jesiennego, wydarzenia, które odegra centralną rolę w upowszechnianiu sztuki nowoczesnej. Te przyjaźnie i zaangażowania stawiają go w sercu paryskiego życia artystycznego, nigdy jednak nie wciągając go ku prowokacji.
Jego wymiana myśli ze starszymi artystami, jak Auguste Renoir i Camille Pissarro, wzbogaca ponadto jego refleksję nad kolorem i światłem. Z tych kontaktów Lebasque wynosi nie tyle metodę, co lekcję wrażliwości: przekonanie, że malarstwo może celebrować jasność i życie bez uciekania się do nachalnej anegdoty.
Sztuka intymności i koloru
Twórczość Lebasque'a rozpoznaje się po jej jasnej tonacji i ukojonej atmosferze. Jego ulubione tematy to sceny z bliskiego życia: rodzina, kobiety czytające lub szyjące, dzieci w ogrodzie, stoły nakryte w cieniu drzew, tarasy otwarte na morze. Tę intymną materię traktuje coraz bardziej świetlistą paletą, w której róże, delikatne zielenie i błękity prowadzą dialog w łagodnej harmonii. Pociągnięcie pędzla, giętkie i rozczłonkowane, pozwala oddychać światłu, nigdy nie rozpuszczając form.
Osiedlenie się na Południu wyznacza wyraźny zwrot w jego sztuce. Zauroczony śródziemnomorską jasnością, Lebasque przebywa na Lazurowym Wybrzeżu i osiada w Le Cannet, nieopodal Cannes. Klimat i światło Południa jeszcze bardziej ożywiają jego paletę i potwierdzają jego upodobanie do scen na wolnym powietrzu i nad brzegiem morza. Wybrzeża, kąpiące się kobiety i nasłonecznione pejzaże stają się powracającymi motywami, traktowanymi z niezmienną świeżością.
W tym zespole uderza brak dramatyzacji. Lebasque nie szuka ani wzniosłości, ani zerwania: utrwala chwile spokoju i dobrego samopoczucia, pewną formę domowego szczęścia, które sam kolor wystarcza, by uczynić obecnym. W ten sposób na swój sposób przedłuża ducha intymizmu, otwierając się zarazem na chromatyczną żywość swoich czasów.
Dzieła i potomność
Kilka płócien streszcza tę równowagę między łagodnością tematu a blaskiem koloru. Podwieczorek na trawie ilustruje jego przywiązanie do scen na wolnym powietrzu dzielonych w rodzinnym gronie, gdzie światło przesączone przez listowie otula postacie ciepłą intymnością. Pejzaż z postaciami z kolei świadczy o miejscu, jakie zajmują u niego zamieszkany krajobraz i dyskretna obecność człowieka, wpisana w naturę, a nie ustawiona przed nią. Te kompozycje ukazują miarę malarza, dla którego motyw nigdy nie jest pretekstem, lecz samym miejscem powściągliwej emocji.
Sceny plażowe zajmują szczególne miejsce w tej twórczości zwróconej ku światłu wybrzeża. Tematy takie jak Na plaży czy Plaża w Deauville przedłużają tradycję nadmorskich widoków drogich francuskiemu malarstwu, między kąpiącymi się, parasolkami i piaszczystymi przestrzeniami skąpanymi w słońcu. Dziś dostępne w reprodukcji, obrazy te oferują wrażliwy dostęp do świata Lebasque'a: świata spokojnego wypoczynku, uchwyconego z kolorystyczną trafnością. Przypominają, jak dalece malarz potrafił uczynić ze zwykłej chwili obraz pogody ducha.
Potomność zachowała po Henrim Lebasque'u tę wierność prostemu szczęściu i jasności. Z dala od wielkich sporów estetycznych zbudował spójne dzieło, cenione przez miłośników za jego umiar i światło. Odkryć na nowo Lebasque'a to odnaleźć malarstwo, które nie stara się zaskakiwać, lecz radować, a którego łagodność, sto lat później, zachowuje całą swą oczywistą siłę.
Odkryj wszystkie reprodukcje obrazów Henriego Lebasque'a.




